lis
Ania na egzaminie
Znowu oblała egzamin. Szlak by trafił – pomyślała. Robert znowu będzie się czepiał. Jej mąż nie chciał, aby robiła prawo jazdy. Po każdym następnym nie zdanym – a było ich już pięć – egzaminie, słyszała sarkastyczne uwagi o tym, że laski mają zajmować się domem, a nie prowadzić samochód. Na początku próbowała tłumaczyć, ale w końcu dała sobie spokój. Read the rest of this page »
Wiedziała, że błąd popełniła zaraz po ślubie, dając się przekonać do przerwania studiów i nie podejmując pracy. Chciał mieć w domu ładną lalkę, całkowicie od niego zależną, a ona, jak głupia, dała się w tę sytuacje wmanewrować.
Weszła do swojej ulubionej kafejki, zamówiła kawę z napoleonką i deser lodowy, aby odreagować, a potem zadzwoniła do przyjaciółki ze złą wiadomością i z prośbą o spotkanie. Znały się z Izą jeszcze ze studiów i mimo że Robert jej nie lubił, spotykały się często. Iza była jedyną osobą, oprócz mamy, której mogła zwierzyć się ze wszystkiego i uzyskać uczciwą i szczerą radę. Teraz też nie zawiodła.
- Myślałam o tym Twoim egzaminie – powiedziała Iza, siadając przy stoliku pół godziny później – Mój Andrzej ma jakiegoś kumpla ze szkoły, który jest egzaminatorem. Trzeba z nim pogadać i tyle. Przyjdźcie do nas z Robertem w sobotę, jego też zaprosimy i na pewno cos się załatwi.
- Tylko nie to – przestraszyła się Ania. Robert znowu będzie kpił, że się do niczego nie nadaję. Najlepiej umów mnie z tym facetem gdzieś w mieście, muszę w końcu zdać ten cholerny egzamin.